Znana blogerka, Kataryna, wykryła spisek i ogłosiła na swoim blogu całemu światu istnienie układu między MDI a wicepremierem Pawlakiem.
Nieprawda. Nie piszę o żadnym spisku ani układzie bo tego nie wiem tylko stawiam pytania, dość chyba oczywiste w tej sytuacji.
Zarzuca Pawlakowi, że to nie on jest autorem sformułowania „zatruta strzała” w stosunku do kary jaką nałożył ARM na naszego klienta, firmę J&S.
Nieprawda. Nie zarzucam Pawlakowi, że nie jest autorem sformułowania "zatruta strzała", tylko stwierdzam fakt, że nie jest autorem hipotezy którą umownie nazwał "zatruta strzała", "wrzutka" lub "mina". Bo nie jest skoro ta hipoteza pojawiła się kilka dni wcześniej w internecie. Można by oczywiście uznać, że panowie Kasprów/Gorzeliński oraz Pawlak byli niezależnie od siebie autorami tej hipotezy ale tę wersję uznałam za nieprawdopodobną z powodów które wskazałam - Pawlak to namiętny internauta a zarazem żywo zainteresowany wszystkim co dotyczy sprawy kary dla J&S i reakcji na nią więc szanse na to, że nie natknął się na wpis na blogu Kasprowa/Gorzelińskiego lub nie został zapoznany z jego treścią przez obsługujących go pracowników biura prasowego są raczej niewielkie.
Kataryna pisze, że de facto to my przygotowaliśmy wypowiedzi dla Pawlaka.
Nieprawda. Za prawdopodobną wersję uważam także taką, że Pawlak przeczytał tę hipotezę na blogu, spodobała mu się i jej teraz używa do obrony swojej decyzji. Nie napisałam, że Kasprów i Gorzeliński przygotowali wypowiedzi dla Pawlaka. Między hipotezą, że Pawlak się zasugerował wpisem na blogu a hipotezą, że autorzy wpisu pisali dla niego wypowiedzi do wywiadu jest duuuuża różnica.
Dowodem na to ma być zbieżność argumentacji wicepremiera z naszym… wpisem w blogu.
Nieprawda. Zbieżność ta jest poszlaką (nie dowodem) na to, że Pawlak powtarza argumenty wyczytane na blogu PR-owców J&S. Tylko tyle i aż tyle.
Jest to pierwszy znany nam wykryty spisek, którego przedmiotem jest wpis w blogu dostępnym dla wszystkich mieszkańców Ziemi.
Nieprawda. Nie wykryłam i nie opisuję żadnego spisku którego przedmiotem jest wpis na blogu Kasprowa i Gorzelińskiego.
Kataryna opisuje sprawę w sensacyjnym tonie jakby nasz komentarz nie był umieszczony w internetowym blogu, który prowadzimy od dwóch lat, ale został podrzucony w wydrążonym kamieniu na skraj lasu gdzie przejeżdża wicepremier Pawlak.
Nieprawda. Już w pierwszym akapicie piszę o tym, że Pawlak jako znany internauta musiał się natknąć na tę notkę Kasprowa i Gorzelińskiego właśnie w internetowym blogu a nie w wydrążonym kamieniu i mógł się zainspirować zamieszczoną w nim ciekawą hiopotezę ("Pół biedy jeśli Pawlak przeczytał, uwierzył i teraz chodzi i powtarza").
Tyle uwag do notki Kasprowa i Gorzelińskiego. Szkoda, że - skoro już postanowili zareagować na mój wpis - ani słowem nie odnieśli się do jego treści, zamiast tego skupiając się na dopisywaniu mi między wierszami czegoś czego nie napisałam. Ale widać łatwiej im odpierać zarzuty niepostawione niż odpowiedzieć wprost i jednym zdaniem na postawione pytanie. Obroniliby Pawlaka skuteczniej niż wyśmiewaniem własnej nadinterpretacji mojego wpisu. A pytanie jest proste. I aktualne.
Czy kiedykolwiek Waldemar Pawlak lub jego współpracownicy spotkali się z przedstawicielem spółki J&S lub firm ją obsługujących lub otrzymali od niej jakiekolwiek materiały informacyjne dotyczące sprawy rezerw paliwowych?


