Wygląda na to, że to nie Pawlak jest autorem ogłoszonej wczoraj hipotezy o "zatrutej strzale" podłożonej mu przez poprzedni rząd. Wszystko co powiedział wczoraj w wywiadzie napisali kilka dni temu w swoim blogu Gorzeliński i Kasprów, byli dziennikarze a obecnie właściciele firmy PR obsługującej J&S. Główne tezy wczorajszego wywiadu Pawlaka są żywcem wzięte z bloga PR-owców J&S, Pawlak po prostu dość chaotycznie ale wiernie streścił zawartośc notki "Pułapka na rząd Tuska czyli jak rozbić koalicję atakując Pawlaka".
Pułapka na rząd Tuska czyli jak rozbić koalicję atakując Pawlaka
Wywiad Waldemara Pawlaka dla Moniki Olejnik
Pół biedy jeśli Pawlak przeczytał, uwierzył i teraz chodzi i powtarza. Nie najlepiej to co prawda o nim świadczy jako o wicepremierze bo niczym niepoparte a bardzo poważne oskarżenia które uchodzą PR-owcom broniącym swojego klienta nie przystoją wicepremierowi który ma bezstronnie i rzetelnie rozpatrzyć sprawę. Chciałabym jednak, żeby jakiś ciekawski dziennikarz spytał pana premiera o wszystkie jego i jego współpracowników kontakty z firmą J&S i jej kontrahentami, a w szczególności, czy kiedykolwiek on lub jego współpracownicy spotkali się z przedstawicielem spółki J&S lub firm ją obsługujących lub otrzymali od niej jakiekolwiek materiały informacyjne dotyczące sprawy rezerw paliwowych. Kasprów i Gorzeliński oskarżają media o to że dają się wykorzystywać i idą tropami podrzuconymi im przez polityków opozycji, ja chciałabym mieć pewność, że wicepremier nie idzie tropem podrzucanym mu przez firmę J&S. A widząc niesamowitą wprost zgodność wicepremiera i PR-owców J&S takiej pewności nie mam.
Jeśli sprawa kary dla J&S jest podejrzana to wbrew pozorom wcale nie ze względu na samo uchylenie kary ale głównie ze względu na dziwne zachowanie głównych aktorów, nerwowość i zwykłe ściemnianie. A najdziwniejsza jest nadprodukcja tłumaczeń. Gdyby Pawlak uchylił karę argumentując to tym, że nie było do niej podstaw merytorycznych (a tak mówi w wywiadzie dla Olejnik "I jak teraz jest dyskusja czy były podstawy do nałożenia kary to nie ma na to takiej jasnej odpowiedzi. Raczej skłaniałbym się do takiego poglądu, że nie było takich udokumentowanych i twardych podstaw do nałożenia tej kary") i tej wersji się trzymał to pewnie udałoby mu się to medialnie wygrać bo wersja, że J&S jest kolejną ofiarą niesłusznie gnębioną przez kaczystowski reżim byłaby bardzo łatwa do sprzedania jej w mediach. Pawlak sobie zaszkodził przede wszystkim tym, że prezentuje bardzo różne uzasadnienia dla swojej decyzji, sam się pogubił w swoich tłumaczeniach i stworzył pole do romaitych domysłów. Teraz cała sprawa już tak się pokomplikowała, że wyjaśnić by ją mogła chyba tylko komisja śledcza a i to tylko wtedy gdyby miała w swoim składzie kogoś tak błyskotliwego i dociekliwego jak Rokita.
A mnie coraz bardziej zastanawia dymisja której nie ma. Prezes Agencji Rezerw Materiałowych winny całego zamieszania wciąż jest prezesem choć do jego odwołania wystarczyłby wniosek Pawlaka i decyzja Tuska. Skąd ta wyjątkowa pobłażliwość rządu dla urzędnika winnego - do wyboru, w zależności od przyjętj wersji zdarzeń - albo niesłusznego nałożenia drastycznej i niezasłużonej kary na jedną firmę przy jednoczesnym pobłażaniu innym, albo uchybień formalnych skutecznie uniemożliwiających ściągnięcie słusznie nałożonej kary, albo wreszcie udziału w prowokacji wymierzonej w obecny rząd przez rząd poprzedni, kto wie czy nie z udziałem służb specjalnych. Jakim cudem rząd, który od trzech miesięcy bez skrupułów przeprowadza masowe czystki w prokuraturach, ZUS-ie, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i bez sukcesów za to konsekwentnie szuka sposobów na oczyszczenie CBA z Kamińskiego "odpuścił" prezesowi Agencji Rezerw Materiałowych? Jeśli którakolwiek z wersji Pawlaka jest prawdziwa to prezes powinien wylecieć następnego dnia po wyborach, a najpóźniej w dniu uchylenia kary dla J&S bo jest albo skrajnie nikompetentnym urzędnikiem, albo po prostu przestępcą.
Wczoraj Pawlak powiedział, i trudno się z nim nie zgodzić: "Nałożona została kara na tą firmę bez zachowania należytych procedur, czyli w sposób nieskuteczny, co było widoczne gołym okiem i teraz jest pytanie, czy ta osoba, która tą karę nakładała została zmuszona do nałożenia nieskutecznej kary, czy zrobiła to z pełną świadomością". Pozostaje pytanie - kto jest beneficjentem tego błędu formalnego, komu i dlaczego mogło zależeć na tym, żeby decyzję można było łatwo anulować? Pawlak odpowiada, że poprzedniemu rządowi. Cóż, mi przychodzi do głowy jeszcze inna i śmiem twierdzić bardziej oczywista odpowiedź.
Rząd Tuska obiecał pełną transparentność. Nie udało się co prawda utransparentnić sławnego raportu-widmo Julii Pitery ale może udałoby się rzucić trochę światła na sprawę kary dla J&S. Jeśli rząd ma tu czyste ręce i intencje to nic nie stoi na przeszkodzie aby opublikować "białą księgę" zawierającą wszystkie dokumenty w tej sprawie powstałe za poprzedniego i obecnego rządu, korespondencję między ARM i J&S, szczegółową informację na temat samego procesu podejmowania decyzji i późniejszego jej uchylania (włącznie z pełną listą osób konsultowanych w tej sprawie i w jakikolwiek sposób zaangażowanych w podejmowanie tej decyzji) a także informację na temat ewentualnych kontaktów urzędników państwowych i polityków zaangażowanych w ten proces z firmą J&S i obsługującymi ją podmiotami (firmami PR, kancelariami prawniczymi itp).
Monika Olejnik kupiła wersję powtarzaną za PR-owcami J&S ale ciemny lud jest bardziej wymagający i wolałby konkrety.


