Waldemar Pawlak: Nałożona została kara na tą firmę bez zachowania należytych procedur, czyli w sposób nieskuteczny, co było widoczne gołym okiem i teraz jest pytanie, czy ta osoba, która tą karę nakładała została zmuszona do nałożenia nieskutecznej kary, czy zrobiła to z pełną świadomością. (...) To znaczy niektóre firmy uznawano, że mogą mieć zniesiony ten obowiązek utrzymania zapasu na ustawowym poziomie, w innych przypadkach prowadzono takie przewlekłe postępowania i w tym przypadku J&S doszło do tego, że dopiero na koniec kadencji zrobiono taki wielki szum i nałożono karę, ale w sposób nieskuteczny. (...) No tak, bo państwo nie może być rozbójniczym państwem i tam mamy do czynienia z taką sytuacją, że decyzje podejmowano w okolicznościach, kiedy ta firma zwracała uwagę, że firmy państwowe uniemożliwiają jej stworzenie tych zapasów. Przez rok czasu prawie trwało takie postępowanie, gdzie firma występowała do ministra o zwolnienie z utrzymania tych zapasów na ustawowym poziomie, minister odmawiał, trwało postępowanie bardzo przewlekłe. (...) bo ja też się zastanawiam, gdzie byli ci dzielni kontrwywiadowcy w tym czasie, kiedy to działy się takie straszne rzeczy, że przez ponad rok nie było wymaganych zasobów rezerw obowiązkowych i to dotyczyło nie tylko tej firmy, ale kilku też innych firm, gdzie te sprawy nie są nagłaśniane. To zasługuje rzeczywiście na takie wyjaśnienie do spodu, bo może się okazać, że ci, którzy krzyczą głośno o tym, jacy to są pryncypialni może tym krzykiem pryncypialnym próbują zagłuszyć, czy zamazać brak odpowiedzialności, nieudolność, a może zwykłą taką premedytację. (...) Natomiast w tej sprawie trzeba się opierać na dokumentach, a nie tylko na opowieściach. I w tym przypadku z dokumentów można właśnie wyczytać, że popełniono szereg błędów formalnych. I jak teraz jest dyskusja czy były podstawy do nałożenia kary to nie ma na to takiej jasnej odpowiedzi. Raczej skłaniałbym się do takiego poglądu, że nie było takich udokumentowanych i twardych podstaw do nałożenia tej kary, dlatego być może nałożono ją w taki sposób żeby była nieskuteczna, żeby po prostu...(...) A nie wykluczałbym [że to była wrzutka dla nowego rządu], biorąc pod uwagę to, co wyrabiają politycy i jak teraz próbują tą sprawę przedstawiać to niewykluczone, że to mogła być taka zatruta strzała, czy taka mina podłożona po to żeby potem wokół tego robić zadymę. (...) Jeżeli taka inicjatywa [powołania komisji śledczej do zbadania tej sprawy] będzie, to będzie bardzo dobry sposób na wyjaśnienie do spodu właśnie tych wszystkich projektów dziwnych, gdzie głoszono bardzo pryncypialne i patriotyczne teksty, a za tym szły dziwaczne działania. I myślę, że tutaj warto spojrzeć na to, gdzie te służby dzielne były w tym czasie, bo mam wrażenie, że zajmowały się wszystkim, tylko nie podstawowymi interesami ekonomicznymi kraju.

Przytaczam obszerny fragment dzisiejszego wywiadu Pawlaka dla Olejnik bo jest tu wszystko. Niezgodna z prawem decyzja wysokiego urzędnika państwowego, kto wie czy nie wymuszona ("jest pytanie, czy ta osoba, która tą karę nakładała została zmuszona do nałożenia nieskutecznej kary, czy zrobiła to z pełną świadomością"), nierówne i krzywdzące traktowanie różnych podmiotów gospodarczych przez poprzedni rząd ("niektóre firmy uznawano, że mogą mieć zniesiony ten obowiązek utrzymania zapasu na ustawowym poziomie, w innych przypadkach prowadzono takie przewlekłe postępowania"), kto wie zresztą czy nie będące zemstą za wytykanie państwowym firmom nieprawidłowości ("tam mamy do czynienia z taką sytuacją, że decyzje podejmowano w okolicznościach, kiedy ta firma zwracała uwagę, że firmy państwowe uniemożliwiają jej stworzenie tych zapasów"), brak zainteresowania kontrwywiadu "strasznymi rzeczami" w czyli brakiem wymaganych rezerw energetycznych i bezpieczeństwem energetycznym ("gdzie byli ci dzielni kontrwywiadowcy w tym czasie, kiedy to działy się takie straszne rzeczy, że przez ponad rok nie było wymaganych zasobów rezerw obowiązkowych", "gdzie te służby dzielne były w tym czasie, bo mam wrażenie, że zajmowały się wszystkim, tylko nie podstawowymi interesami ekonomicznymi kraju"), przy czym ten brak zainteresowania mógł nie być przypadkowy, tak jak nie jest przypadkowa obecna awantura wokół decyzji Pawlaka, chodzi po prostu o przykrycie własnych błędnych - a być może nawet świadomie błędnych - decyzji i zaniechań ("może się okazać, że ci, którzy krzyczą głośno o tym, jacy to są pryncypialni może tym krzykiem pryncypialnym próbują zagłuszyć, czy zamazać brak odpowiedzialności, nieudolność, a może zwykłą taką premedytację"), no i na koniec prawdziwa bomba - błędna decyzja może być miną podłożoną pod obecny rząd przez kaczystów. "Być może nałożono ją w taki sposób żeby była nieskuteczna (...) to mogła być taka zatruta strzała, czy taka mina podłożona po to żeby potem wokół tego robić zadymę". Pawlak trochę popłynął ale na szczęście dla niego Monika Olejnik w takich sprawach nie jest dociekliwa i nie dopytała na czym ten chytry plan miał polegać oszczędzając tym samym Pawlakowi konieczności logicznego uzasadniania swoich księżycowych hipotez. Pawlak rzucił oskarżenia tak poważne, że przejść nad nimi do porządku dziennego nie można. Wicepremier i minister gospodarki - oczywiście jeśli sam wierzy w to co wygaduje - musi być teraz konsekwentny a to oznacza:
  • natychmiastową dymisję szefa Agencji Rezerw Materiałowych, bo nie może pozostać na tym stanowisku ktoś kogo sam wicepremier i minister gospodarki podejrzewa o świadome podejmowanie niezgodnych z prawem decyzji.
  • natychmiastowe skierowanie sprawy do prokuratury, bo nie można nie wszcząć śledztwa w sprawie podejrzeń o wymuszanie na wysokim urzędniku państwowym podejmowania niezgodnych z prawem decyzji.
  • natychmiastowe ponowne wszczęcie procedury wobec J&S bo jeśli jedynym powodem uchylenia decyzji był błąd formalny, językowy można powiedzieć, to nie ma żadnych przeszkód, żeby sprawę rozpoznać ponownie i tym razem już całkowicie zgodnie z prawem i procedurami nałożyć stosowną karę.
Wypada zastosować do siebie to co się powiedziało o poprzednichach - "Albo coś rzeczywiście jest na rzeczy i wtedy trzeba zachowywać się profesjonalnie, albo to jest po prostu czysta, polityczna taka propagandowa zagrywka.". Ja obstawiam, że bajki Pawlaka to właśnie "czysta, polityczna taka propagandowa zagrywka" ale bardzo jestem ciekawa powodów dla których Pawlak popadł w taką desperację. Bo właśnie desperację dostrzegam w jego dzisiejszym, bardzo bełkotliwym i niespójnym wywiadzie.