W rocznicę masakry w Wujku poseł PO Andrzej Czuma wyskoczył z zapowiedzią dość szokującą:

Wprost: Radykalne zawężenie kręgu osób lustrowanych oraz zamknięcie archiwów IPN dla dziennikarzy i naukowców. Jak ustalił „Wprost”, w ten sposób ustawę lustracyjną chce znowelizować poseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Czuma. – Chcę wnieść odpowiedni projekt w tej sprawie – potwierdza Czuma w rozmowie z „Wprost". Jego zdaniem, zmiany w ustawie lustracyjnej, których dokonał PiS, były „niezgodne z zasadami cywilizacji". – Żadna instytucja nie jest w stanie zweryfikować oświadczeń lustracyjnych kandydatów na 450 tysięcy stanowisk. Dlatego lustracja powinna być ograniczona do maksimum 10 tysięcy osób piastujących najważniejsze funkcje w państwie – dodaje. Czuma uważa, że dostęp do teczek tylko tych osób powinien być otwarty. Reszta ma być tajna. – Nie wyobrażam sobie, by dziennikarze i naukowcy mogli, tak jak to jest obecnie, przeglądać wszystkie akta IPN. To niezgodne z zasadą ochrony prywatności – mówi.

Trzeba przyznać, że moment na zapowiedź jeszcze troskliwszej ochrony agentury wybrał sobie Czuma wyborny - akurat w kolejną rocznicę masakry w Wujku, w dniach kiedy ci co jeszcze chcą pamiętać wspominają liczne ofiary stanu wojennego (i nie tylko), ofiary, których rodziny od lat próżno czekają na zadośćuczynienie. Trzeba mieć wyczucie chwili, żeby akurat w tych dniach popisywać się troską o agentów. Troską, która nie dziwiłaby u Kutza ale musi dziwić u Czumy. Bo jeszcze niedawno obiecywał coś zupełnie przeciwnego. Oto jego wypowiedź zaraz po zdobyciu mandatu poselskiego (Czuma wszedł do Sejmu za Gronkiewicz-Waltz niecały rok temu).

Andrzej Czuma: I wreszcie ostatnia rzecz, ale nie najmniej ważna. Chodzi o wyjście na przeciw postulatom Polonii, wskazującym, że przepisy w Polsce wciąż chronią kapusiów i agentów bezpieki, którzy działali w środowiskach polonijnych i robili wszystko, aby osłabić pomoc Polonii dla pracy niepodległościowej Polaków w czasach PRL. Istnieje tak zwana „klauzula Kiszczaka” w jednej z ustaw z czasów PRL, która okrywa tajemnicą na zawsze działania wywiadu PRL, pod którego przykrywką działali nie tylko klasyczni wywiadowcy-szpiegowie, ale też cała masa kapusiów. Są oni chronieni wspomnianą „klauzulą Kiszczaka” ze szkodą dla wiedzy o walce Polaków o wolność. Na przykład w Chicago funkcjonuje - jak się dowiedzieliśmy od historyków , którzy nie bacząc na przepisy zrobili w tym kierunku dużo badań, otóż w Chicago działa były dziennikarz Andrzej J. , który został zwerbowany jako kapuś już pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, kiedy odbywał zasadniczą służbę wojskową w komendzie garnizonu Gdynia. Tak ostro donosił, że w nagrodę przeniesiono go do obstawy PRL-owskiej ambasady w Brukseli. Później wepchnięto go w środowisko duszpasterstwa akademickiego dominikanów w Gdyni , następnie w środowisko obrony praw człowieka w Gdyni - Ruch Młodej Polski. W pierwszych miesiącach stanu wojennego wysłano go do Chicago żeby tutaj neutralizował działalność na rzecz niepodległości Polski. Są już dokumenty i opracowania, ale kłopoty są z publikacją, bo to jest objęte tajnością. Ja przypomnę kolegom z PiS i PO, że obiecywaliśmy narodowi w kampanii wyborczej zeszłego roku, że będziemy ujawniać te agentury i spisywać najnowszą historię Polski w sposób uczciwy. A prawdziwy opis działań Polonii na rzecz wolności Polski jest konieczny dla mentalności narodowej. Historycy wiedzą już dużo na ten temat , a ja będę wspierał działania zmierzające do odrzucenia „klauzuli Kiszczaka” i publikacji pełnych , prawdziwych informacji o działaniach agentury. Zachęca mnie do tego fakt, że ci agenci stali się bezczelni. Nie czują żadnych wyrzutów sumienia.

Niezła wolta, prawda? Miały być cuda i cuda są, tak radykalna zmiana stanowiska Czumy z pewnością nie jest łagodną weryfikacją własnych poglądów ale zwrotem o 180 stopni. Pozostaje tylko pytanie czy jest to indywidualny wyskok Czumy czy balon próbny wysłany przez Platformę. Ja obstawiam to drugie bo nie wydaje mi się, żeby w kilka miesięcy można było aż tak zmienić zdanie i aby "świeży" poseł Czuma bez żadnego porozumienia z partią dzielił się publicznie pomysłem będącym złamaniem przedwyborczych obietnic. W końcu, cytując Czumę, "Ja przypomnę kolegom z PiS i PO, że obiecywaliśmy narodowi w kampanii wyborczej zeszłego roku, że będziemy ujawniać te agentury i spisywać najnowszą historię Polski w sposób uczciwy". Znajdzie się dziennikarz, który to Czumie przypomni? I spyta o powody tej wolty? Bo ta zapowiedź Czumy mi niepokojąco współgra z obietnicą złożoną przez Tuska po niedawnej publikacji w Rzepie na temat przygotowywanej przez Cenckiewicza i Gontarczyka książki materiału o bolkowatości Wałęsy.

Donald Tusk: Komuś przychodzą do głowy głupie pomysły toczenia ciągłej wojny politycznej i na pewno zrobię z tym porządek. Co do tego nie miejcie wątpliwości.

Tusk obiecał zrobić porządek a Czuma zdaje się będzie robił za miotłę. Osobiście wątpliwości żadnych co do tego, że Platforma zrobi porządek nie miałam nigdy, trochę mnie dziwi tempo i radykalizm ale cóż, nie ma na obiecane "radykalne podwyżki dla lekarzy i nauczycieli" to trzeba przynajmniej radykalnie zaspokajać oczekiwania antylustracyjnego lobby, w końcu bez wsparcia Gazety, Polityki, TVN, Lisów, Żakowskich i reszty naganiaczy Platforma nie wygrałaby wyborów, a oni na pewno nie poparli jej, żeby sobie dała przypomnieć obietnice z 2005 roku.
 
 
Postscriptum. W wywiadzie z którego pochodzi drugi cytat (ten gdzie Czuma jeszcze pamięta co Platforma obiecała) jest świetny argument przeciwko pomysłowi Czumy. Oskarża on mianowicie w tym wywiadzie jakiegoś polonijnego działacza o agenturalność, działacz ten wpisał komentarz pod wywiadem, warto przeczytać, nie tylko po to, żeby się zastanowić jak groźny jest pomysł Czumy. Jeśli wejdzie w życie Czuma i każdy inny będzie mógł oskarżać do woli a dziennikarze i naukowcy nie będą mieli żadnej szansy zweryfikowania tych oskarżeń. Warto się także nad tym zastanowić. Bo pomysł Czumy ochroni agentów ale będzie krzywdził niesłusznie oskarżanych, odbierając im możliwość obrony.

Tutaj wywiad i odpowiedź pomówionego (chyba)