Prezydent Kaczyński jest zamieszany w ustawiony przetarg! Nie wierzycie? Sprawę opisuje dzisiejsza Gazeta Wyborcza w artykule "Interes ubity na wojskowej ziemi", ilustrowanym (przynajmniej w wydaniu internetowym) zdjęciami prezydenta i jego córki, żeby czytelnik nie miał żadnych wątpliwości kto stoi za tym dziwnym przetargiem. I czytelnik nie ma wątpliwości, o czym świadczą komentarze pod tekstem w stylu:

"Mamy oto kolejny "kwiatek", dowod na "uczciwość" "nie-braci" Kaczyńskich. Pytam się - gdzie było przez ten czas (ostatni rok) to polskie Gestapo, czyli CBA. Dlaczego Lecha K. jako malwersanta nie zakuto w kajdanki i w świetle kamer nie wyprowadzono z Pałacu Namiestnikowskiego ? Oto cały pisuar i jego wodzowie. Kaczyńscy i Zero do Wronek."

"Można tylko wyrazić nadzieję, że Panem Prezydentem Lechem Kaczyńskim, i innymi bohaterami tego potencjalnego złodziejstwa, zainteresuje się CBA."

I dalej w ten deseń, ponad 100 komentarzy, większość to mniej lub bardziej wyszukane oskarżenia i obelgi pod adresem Kaczyńskiego. Kaczyńskiego, którego w tej transakcji w ogóle nie ma, o czym się można przekonać czytając artykuł. Ale kto by się starał zrozumieć, jest zdjęcie prezydenta, znaczy prezydent aferzysta. Więcej młodej antykaczystowskiej awangardzie nie trzeba. A dziennikarz Gazety zna swój fach i poziom intelektualny czytelnika, wie, że nierozgarnięty ale na obrazki i krzykliwe tytuły się łapie więc prostym zabiegiem można zrobić z Kaczyńskiego aferzystę. Te kilkadziesiąt biedactw komentujących pod artykułem już w to uwierzyło. Nie byliby pewnie w stanie powiedzieć na czym polegał udział Kaczyńskiego w przekręcie (ani nawet na czym polegał sam przekręt) ale kto by się bawił w dociekanie skoro najważniejsze wiadomo. Ze zdjęcia. Ktoś kiedyś nazwał pewien gatunek dziennikarstwa dziennikurestwem. Może nieładne ale chyba w tym przypadku adekwatne.

Media bardzo pomogły Tuskowi wygrać wybory, teraz się biorą za wygrywanie mu prezydentury, wszystkie chwyty dozwolone, w końcu trzeba obalić ostatni bastion kaczyzmu. Lecha Kaczyńskiego czekają trzy trudne lata, przy rządach Platformy media się nie napracują a w kogoś walić trzeba jak się człowiek przez dwa lata przyzwyczaił. Wszystko się skupi na prezydencie a że jest duża szansa, że się złośliwiec nie da na niczym podejrzanym przyłapać to trzeba się będzie ratować chamskimi manipulacjami. Takimi jak ta.
 
Update. Ponieważ pojawiło się kilka komentarzy o poziomie zbliżonym do gazetowego, uprzejmie wyjaśniam dlaczego mam wątpliwości co do aferalności całego przedsięwzięcia. Gazeta pisze:
 
"Latem 2006 r. gdyński oddział Wojskowej Agencji Mieszkaniowej wystawił na sprzedaż dziesięć działek przylegających do Wiszących Ogrodów. Do przetargów tzw. kopertowych stanęło po kilku konkurentów. Walka była ostra, dzięki temu nieruchomości wycenione na blisko 7 mln zł poszły za ponad 15 mln zł. Takiej przebitki nie uzyskano tylko na jednej dwuhektarowej parceli."
 
Z powyższego fragmentu wynika, że działki zostały wystawione w normalnym przetargu i biło się o nie kilka firm. O tę jedną nikt się nie chciał bić, ofertę złożyła tylko kancelaria. I tu jest moje pytanie. Dlaczego nikt nie chciał kupić tej jednej działki? Jaki wpływ miał Lech Kaczyński czy choćby Wojskowa Agencja Mienia na to, że nikt poza kancelarią nie stanął do przetargu o tę działkę? Ma ktoś jakiś pomysł? Chętnie poczytam bo na razie sytuacja jest taka, że kancelaria kupiła w otwartym przetargu działkę, której nie chciał żaden inny oferent. No więc na czym polega afera? I jaki udział miał w niej prezydent Kaczyński, że Gazeta postanowiła zilustrować artykuł zdjęciem prezydenta i jego córki?