Kumór ma żal, a mnie milczenie poważnych mediów wcale nie dziwi, bo choć Gazeta usiłuje sprawę przedstawić jako spisek Ziobry przeciwko Czuchnowskiemu za Blidę, każdy kto przeczyta opublikowany przez Gazetę fragment protokołu z kontroli rozumie, że afera jest klecona na siłę, a takie jej przedstawianie jest zwykłą manipulacją. Jako osoba życzliwa dla bliźnich postaram się redaktorowi Kumórowi wyjaśnić dlaczego media nie idą z nią w tej sprawie na wojnę.
Po pierwsze, podsłuch założono zanim wybuchła "sprawa Blidy", bo 24 kwietnia 2007, a Blida zastrzeliła się dzień później, i dopiero wtedy Czuchnowski miał okazję zacząć pisać o "sprawie Blidy". Nie broni się więc zarzut, że podsłuch założony Czuchnowskiemu ma cokolwiek wspólnego z jego tekstami o sprawie Blidy, to Gazeta usiłuje stworzyć taki związek opierając się wyłącznie na zbieżności czasowej. Jeśli jednak mamy uwierzyć, że jest tu jakiś związek, przydałoby się wyjaśnić jak CBŚ przewidziało z wyprzedzeniem, że będzie jakaś "sprawa Blidy" o której będzie pisał Czuchnowski, i prewencyjnie założyła mu w tym celu podsłuch dzień przed inicjującym "sprawę Blidy" samobójstwem byłej posłanki.
Po drugie, podsłuch nie został założony na telefon Czuchnowskiego, prywatny i na niego zarejestrowany, ale na służbowy numer Agory, jeden z setek numerów na nią zarejestrowanych. Nie ma żadnego dowodu, że w chwili zakładania podsłuchu wiedziano, że jest to numer należący do Czuchnowskiego, czy w ogóle jakiegoś dziennikarza "Gazety Wyborczej". Precyzyjnie rzecz ujmując, podsłuch został założony na telefon należący do spółki Agora. Tyle było o tym wiadomo w momencie zarządzenia podsłuchu. Nic zatem nie wskazuje, że ta decyzja miała jakikolwiek związek z Blidą, czy też z innymi tematami o jakich pisał Czuchnowski. Nic nie wskazuje nawet, że miała związek z samym Czuchnowskim.
Po trzecie, podsłuch nie miał nic wspólnego z tekstami Czuchnowskiego o Blidzie, protokół kontroli wyraźnie mówi co było podstawą zarządzenia o założeniu podsłuchu na noszony akurat przez Czuchnowskiego telefon zarejestrowany na Agorę. Numer z którego korzystał Czuchnowski został namierzony w ramach rozpracowywania jakiejś sprawy o charakterze - jak rozumiem - kryminalnym. Śledczy ustalili, że był kontakt między numerem, którego używał Czuchnowski, a jakimś innym numerem, który mieli pod obserwacją. Więc zarządzili rozpoczęcie kontroli numeru telefonu należącego do Agory, a używanego przez Czuchnowskiego.
Po czwarte, Ziobro nie miał nic wspólnego z tamtym podsłuchem, Gazeta go na siłę z nim łączy, choć podsłuch założyło CBŚ, czyli instytucja podległa Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, którym w tamtym czasie był Janusz "Ściema" Kaczmarek, od jakiegoś czasu najlepszy sojusznik i zaufany informator dziennikarzy walczących z kaczyzmem. Dlaczego zatem to Ziobro pojawia się w artykułach Gazety, a nie Kaczmarek właśnie? Pytanie jest oczywiście retoryczne.
Takie są fakty. Gazeta nie przedstawiła żadnej poszlaki, o dowodach nie wspominając, że kilkunastodniowy podsłuch telefonu używanego przez Czuchnowskiego miał związek z jego pracą dziennikarską w ogóle, a sprawą Blidy w szczególności. Gazeta na siłę buduje ten związek, ale inne media nie mają powodu włączać się zbyt aktywnie w nadymaną aferę, która aferą nie jest. Nikt się na własne konto wygłupiać nie chce, bo czytelnik jednak czasami swój rozum ma, i może dostrzec, że to nie Ziobro kazał podsłuchiwać Czuchnowskiego ze względu na Blidę. Jak insynuuje Gazeta.
Protokół wskazuje na nieprawidłowości w zarządzeniu podsłuchu, a polegały one na tym, że zdaniem kontrolerów przed decyzją o kontroli operacyjnej należało zweryfikować informacje, bo źródło było nowe i niepewne. I w zasadzie tyle. Reszta to dopowiedzenie Gazety, która najwyraźniej liczy, że czytelnikowi się nie będzie chciało zajrzeć do dokumentu, lub przeczyta go bez zrozumienia.
A sama kontrola, żeby było śmieszniej, miała miejsce za reżimu kaczystowsko-ziobrowskiego, który - jak widać - sam się skontrolował i napiętnował w sprawie tych nieprawidłowości.
Osobiście mam nadzieję, że nieprzesadnie bystry poseł PO Węgrzyn, który dał się wkręcić w temat, zgodnie z obietnicą nie odpuści i sprawa będzie miała dalszy ciąg. Bardzo jestem bowiem ciekawa jakie okoliczności i kontakty Czuchnowskiego spowodowały, że znalazł się w polu zainteresowania śledczych badających - o ile zrozumiałam - jakąś planowaną prowokację wobec Ziobry. Czekam zatem na kolejne odsłony tej afery, może być naprawdę ciekawie jeśli sprawa trafi na komisję "naciskową" i poznamy kulisy tamtej sprawy. I sprawę-matkę, od której się zaczęło.





