Agata Nowakowska (Gazeta Wyborcza): "Wycofana", szanująca ból Jarosława Kaczyńskiego Platforma...

 

Władysław Bartoszewski (Komitet Honorowy kandydata Platformy): Jeśli Jarosław Kaczyński – a to zaczęło się już w ostatnich dniach – będzie wykorzystywał wielką stratę, jaką poniósł, jako argumentu wyborczego, to będę musiał powiedzieć: Jestem zarówno przeciw pedofilii, jak i nekrofilii wszelkiego rodzaju.

 

Kazimierz Kutz (senator Platformy): Zaczęli kampanię od śmierci prezydenta. Wykorzystują to w sposób niespotykanie precyzyjny. Tam zginęło 96 osób, wszyscy mają swoje wielkie tragedie, a oni robią tak, jakby umarł tylko prezydent. Oni w świetle tej traumy, tego cmentarza traktują go jak człowieka, który jest na kraju jakiejś zapaści. Jeśli tak jest, to on się nie nadaje na prezydenturę. Gdy patrzyłem jak w końcu łaskawie pokazano kandydata na prezydenta w czerniach. Pani też jest w czerni. To są maniery Mao Tse-tunga. Ja myślałem, że jestem w mauzoleum Lenina. To co robi teraz PiS, to czarna propaganda.

 

Jeśli Platforma się wycofała, to do rynsztoka, gdzie akurat zrobiło się więcej miejsca po nieodżałowanej pamięci Januszu Palikocie, tymczasowo zakneblowanym ze względów wizerunkowych. Niewykluczone zresztą, że jak mu już pozwolą mówić, nie bardzo będzie miał do czego wracać, bo następcy godnie zastąpili, a być może nawet przerośli mistrza. Gdzie więc Nowakowska widzi to wycofanie szanującej ból Kaczyńskiego Platformy? Trochę litości dla własnych czytelników, bo się całkiem pogubią. Nie można nagłaśniać bluzgów czołowych polityków Platformy, a na drugiej stronie wychwalać jej wycofanie i uszanowanie bólu. Tego nawet wykształciuchy nie kupią.

 

Muszę się jednak zgodzić, że PiS gra bardzo nieczysto. Pierwszym nieczystym zagraniem była śmierć prezydenta i czołowych polityków PiSu. Perfidne zagranie, zwłaszcza, że inne partie odniosły nieporównanie mniejsze straty, co już świadczy o PiSie jak najgorzej. Jakby tego było mało, osierocony i rozbity PiS, zamiast bez walki oddać pełnię władzy Platformie i udać się na polityczny śmietnik, ośmielił się wystartować w wyborach i jeszcze wystawić w nich kogoś kto ma realne szanse na wygraną. Bezczelnością jest także to, że niecały miesiąc po tragedii, politycy PiSu jeszcze się z niej nie otrząsnęli i po stracie swojego prezydenta, najważniejszych polityków i bliskich przyjaciół ciągle chodzą na czarno i tą czernią kłują w oczy, tych, którzy tej straty nie umieją zrozumieć. A wszystkich przebija - jak zwykle zresztą - Jarosław Kaczyński, który nie dość, że się nie odzywa, utrudniając politykom i dziennikarzom tradycyjną zabawę w łapanie go za słówka, to jeszcze, przebiegła bestia, nie odciął się od bratanicy Marty, ani nie odrzucił jej wsparcia tylko jak gdyby nigdy nic dał się z nią sfotografować! I to jest dopiero skandal, którego wyłącznie przez wyjątkową wręcz wyrozumiałość i uszanowanie bólu, Agata Nowakowska, nie wytyka mu tak, jak na to zasługuje. Ale co się będzie musiała napracować, ona i jej podobni, żeby podobnymi artykułami zniechęcić Martę do przyznawania się do stryja, to ona jedna wie.

Rozumiem przerażenie, perspektywa powierzenia pełni władzy jednej i jedynej słusznej partii niepokojąco się oddala, ale może w tej panice warto zachować umiar bo zaczynam mieć wrażenie, że głównym motywem tej kampanii są pretensje do Jarosława Kaczyńskiego, że mu się brat i połowa kierownictwa partii zabiła.

Ciągle nie rozumiem dlaczego niedopuszczalne jest wzbudzanie przez PiS ciepłych uczuć, żeby zachęcić ludzi do głosowania na Kaczyńskiego, a o nakręcanie przez Platformę nienawiści nikt nie ma pretensji. Może, zachowując uroczy styl wypowiedzi Bartoszewskiego, Platforma powinna się zastanowić czy sposób w jaki wykorzystuje Bartoszewskiego, Kutza czy Niesiołowskiego nie ociera się o gerontofilię. I czy naprawdę jest to milszy widok niż niewinne zdjęcie Kaczyńskiego z wnuczkami ukochanego brata.

Polityka miłości czyli stare wraca