Pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski, któremu los niespodziewanie podarował władzę nad losami ustawy nic nie musi, może z nią zrobić co chce. Mógł więc dzisiaj powiedzieć:
"Konstytucja Rzeczypospolitej daje mi uprawnienia prezydenta. Wiem, że mój poprzednik chciał skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, więc choć sam nie podzielam jego zastrzeżeń, chcę uniknąć zarzutów o nieliczenie się w wolą tragicznie zmarłego prezydenta, dlatego w dniu dzisiejszym zdecydowałem o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. O werdykt Trybunału jestem spokojny, bo ustawę przygotowaliśmy z najwyższą starannością, ale nie chcę aby w tej sprawie był choć cień wątpliwości"
Pomarzyć można, choć w Polsce jest to świadectwem patologicznej wręcz naiwności, myślę, że takie rozwiązanie ani przez chwilę nie przyszło do głowy marszałkowi, który od pierwszych godzin swojej niespodziewanej prawie-prezydentury pokazuje, że zamierza sytuację w jakiej się znalazł wykorzystać w stu procentach i na nikogo, a już na pewno nie na trumnę, oglądać się nie będzie. Ale przecież nawet ignorując wolę prezydenta i jego zastrzeżenia do konstytucyjności ustawy, mógł to zrobić ładniej i powiedzieć, na przykład:
"Konstytucja Rzeczypospolitej daje mi uprawnienia prezydenta. Wiem, że mój poprzednik chciał skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Od ubiegłego czwartku wraz z moimi prawnikami szczegółowo analizowałem przedstawione mi przez ministra Dudę zarzuty, jakie do ustawy zgłaszał prezydent Kaczyński. Po wnikliwej analizie prawnej i zasięgnięciu opinii ekspertów zdecydowałem się podpisać ustawę, a ponieważ jej konstytucyjność budziła wątpliwości prezydenta, pozwolę sobie obszernie do nich odnieść. Otóż nie zgadzam się z podniesionym w piśmie ministra Dudy zarzutem naruszenia prywatności albowiem...[tu następuje obszerna analiza zarzutów Kaczyńskiego, a marszałek punkt po punkcie merytorycznymi i prawnymi argumentami rozbija w puch wszystkie obawy prezydenta]."
Ale być może tak się nie dało. Może marszałek przez ten tydzień nie zdążył się przygotować do merytorycznej dyskusji z zastrzeżeniami prezydenta, a może po prostu uznał, że odniesienie się do nich jest zbędne, zostanie odebrane jako dowód słabości i niepotrzebnie rozkręci dyskusję, której on i Platforma chcą uniknąć. Może na tym etapie najważniejsze jest zakończenie wszelkich dyskusji i pokazanie kto tu podejmuje decyzje. Ale nawet to można było zrobić inaczej, mówiąc wprost:
"Konstytucja Rzeczypospolitej daje mi uprawnienia prezydenta, czy się to komuś podoba, czy nie. Prezydent Kaczyński chciał skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego ale jego już nie ma, a ja mam inne zdanie i ustawę w dniu dzisiejszym podpisałem, kończąc tym samym dyskusję nad nią. Polityka jest domeną zwycięzców."
Taka odpowiedź byłaby przynajmniej szczera, a jak brakuje klasy, niech przynajmniej będzie szczerze. Ale i na szczerość marszałka nie było stać, więc dzisiaj usłyszeliśmy:
"Ja nie znam żadnego stanowiska, które miałby zająć prezydent Lech Kaczyński. Gdyby chciał je zająć to by po prostu skierował projekt nowelizacji ustawy do Trybunału, a tego nie zrobił."
Wszyscy wiemy, czego chciał prezydent, i marszałek świetnie wie, że my wiemy, on nas wcale nie chce nabrać mówiąc, że nie wie czego chciał prezydent. On tylko mówi, że ma to wszystko gdzieś, a z naszą opinią liczy się tak bardzo, że nawet mu się nie chce lepszego kitu wymyślać. Polityka jest domeną zwycięzców.
Po 10 kwietnia widzimy bardziej prawdziwą twarz prezydenta, bo politycy i media już nie muszą z nim walczyć i mogą zawrzeć więcej prawdy w prawdzie. Widzimy też niestety bardziej prawdziwą twarz jego prawdopodobnego następcy, bo on z kolei już się nie musi starać, rywala los mu sprzątnął, a jego brata załatwi coraz intensywniej rozkręcana i bardziej histeryczna niż kiedykolwiek medialna kampania. Czym tu się przejmować?



----
Dziś o 20:00, Plac Szczepański. Protest przeciwko podpisaniu nowelizacji ustawy o IPN przez Komorowskiego,ktory nie ma mandatu od narodu.Przyjdz i podaj dalej
----
Proszę o komentarze, by podtrzymać notkę na górze.
Ku chwale Ojczyzny!
Proszę o rozesłanie do znajomych w Krakowie. Insurekcję czas zacząć...