Wiem, że afera hazardowa już nikogo nie interesuje ale ja uważam ją za wyjątkową okazję do zajrzenia za kulisy wielkiej polityki, więc wybaczcie, że jeszcze będę zaglądać, zamiast ekscytować się tym co Sikorski powiedział Komorowskiemu i jak to skomentował Palikot. Prawdziwa polityka to właśnie afera hazardowa, a nie partyjny spektakl zwany szumnie prawyborami.

***

Gdy wybuchła afera hazardowa, Drzewiecki miał jeszcze nadzieję na uratowanie się, nikt mu wtedy nie chciał krzywdy robić, partyjni koledzy oczekiwali tylko jednego - że dobrze wypadnie przed dziennikarzami i sprzeda swoje bajki w sposób łatwy do kupienia przez ciemny lud. I Drzewiecki robił co mógł. Jego pierwsze wyjaśnienia na pamiętnej konferencji prasowej która - tak, ona, a nie afera hazardowa - zakończyły jego ministerialną karierę Gazeta Wyborcza relacjonowała tak:

Gazeta Wyborcza: - 13 sierpnia minister finansów przysłał projekty budżetowe, z których wynikało, że pieniędzy jest dużo mniej niż planowało ministerstwo sportu. - Wtedy zaproponowaliśmy, aby wykorzystać środki z tych dopłat, ale na inny projekt sportowy - wyjaśnił. W liście z 2 września  minister zaproponował, by środki z dopłat przeznaczyć na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej. - 19 sierpnia Donald Tusk wzywa do siebie ministra Drzewieckiego i prosi o wyjaśnienie, dlaczego zmienia zdanie w sprawie dopłat. - W ciągu dnia, dwóch przygotowaliśmy kalendarium w tej sprawie - powiedział minister.

Tymczasem w zeznaniach przed komisją, a także w wyjaśnieniach urzędników, wszystko wygląda "trochę" inaczej. Drzewiecki po wybuchu afery hazardowej kłamał, i jego koledzy  - z Tuskiem włącznie - o tym wiedzieli, ale gdyby umiał kłamać bardziej przekonująco, dzisiaj byłby dalej ministrem. A tak, jest "tylko" nietykalnym członkiem rządzącej partii. I to się raczej nie zmieni bo Platforma najwyraźniej nie może ukarać Drzewieckiego, może tylko czekać aż sam się nią znudzi i sobie pójdzie. Taki to "dziki kraj".

***

Donald Tusk: Ja oczekiwałem także pewnej systematycznej notatki na piśmie, jak wygląda proces legislacyjny z punktu widzenia ministra sportu, więc nie miałem wrażenia w czasie tej rozmowy, że w sposób precyzyjny i szczegółowy jest w stanie mi w czasie tej rozmowy na wszystkie pytania odpowiedzieć.

Mirosław Drzewiecki: Poprosiłem panią dyrektor Rolnik, żeby następnego dnia o 9 wszyscy dyrektorzy odpowiedzialni za pracę przy nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych byli do dyspozycji, i poprosiłem, żeby sporządzono bardzo szczegółowe kalendarium wszystkich prac związanych z tą ustawą. (...) 19 sierpnia odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli: dyrektor generalna Monika Rolnik, dyrektor departamentu ekonomiczno-finansowego Bożena Pleczeluk, dyrektor departamentu prawno-kontrolnego Rafał Wosik i szef gabinetu politycznego Marcin Rosół. Podczas spotkania urzędnicy przedstawili mi szczegółowe kalendarium prac nad ustawą i tryb przygotowania pisma. Tego samego dnia kalendarium, wszelkie ustalenia oraz dane otrzymane od urzędników przekazałem panu premierowi.

Zarówno w zeznaniach, jak i medialnych wypowiedziach pojawiał się wątek "kalendarium Drzewieckiego" - notatki dla premiera pokazującej przebieg prac nad ustawą hazardową i zaangażowanie Ministerstwa Sportu. Taka notatka-kalendarium miała powstać, przygotowana przez urzędników, których Drzewiecki wymienia nawet z nazwiska, i została przekazana premierowi. Zapytałam o nią, i tu zaskoczenie. Ani w Ministerstwie Sportu, ani w Kancelarii Premiera nikt o takiej notatce nie słyszał.

Kataryna: Proszę o przesłanie kopii kalendarium/notatki jaką Pan Premier otrzymał od Ministra Mirosława Drzewieckiego po spotkaniu w dniu 19 sierpnia 2009, na temat zaangażowania Ministerstwa Sportu w prace nad nowelizacją ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. Jeśli takich dokumentów przekazanych Panu Premierowi przez Pana Ministra było więcej, proszę o przesłanie kopii wszystkich.

Ministerstwo Sportu: Ministerstwo Sportu i Turystyki nie dysponuje żadną notatką przygotowaną przez Ministra Sportu i Turystyki Mirosława Drzewieckiego po spotkaniu z premierem w dniu 19 sierpnia 2009 roku

Centrum Informacyjne Rządu: Uprzejmie informuję, że żadna notatka ministra M. Drzewieckiego w tej sprawie nie została przekazana do KPRM.

Mamy więc notatkę-widmo. Wiemy kto ją tworzył, wiemy po co, wiemy co się z nią działo, tylko jej samej nie mamy, i nie ma jej w urzędowej dokumentacji. Dlaczego? Czyżby przygotowana na gorąco przez urzędników jeszcze przed wybuchem afery była niewygodna dla późniejszej narracji? A jeśli jej nigdy nie było, to po co te kłamstwa?

Wygląda na to, że obie strony - Tusk i Drzewiecki - na siłę chcą nas przekonać, że 19 sierpnia miało miejsce jakieś drobiazgowe wyjaśnianie "nieporozumienia" z pismem z 30 czerwca i zaangażowania Ministerstwa Sportu w prace nad ustawą hazardową. Tymczasem po takim wyjaśnianiu nie ma żadnego śladu, a jeśli jest, to ci co go znają uznali go za na tyle niewygodny, że postanowili go ukryć przed opinią publiczną i - najwyraźniej - komisją śledczą. Bo z tego co się zachowało wynika, że wyjaśnianie zaczęło się dopiero po wybuchu afery, na początku października. To wtedy postały notatki Moniki Rolnik i Rafała Wosika dla Tomasza Arabskiego. Też bardzo ciekawe. Pojawia się na przykład znacząca rozbieżność między Drzewieckim i Rolnik a Wosikiem w sprawie okoliczności powstawania pisma z 2 września. O ile wersja Rolnik jest w miarę spójna z tym co zeznał Drzewiecki, to już między Rolnik a Wosikiem pojawiają się nieścisłości.

Monika Rolnik: [19 sierpnia na spotkaniu w składzie Drzewiecki, Rosół, Rolnik, Wosik i Pleczeluk przed spotkaniem Drzewieckiego z Tuskiem] W rozmowie z Ministrem dokonano analizy i wyjaśniono okoliczności powstania pisma z 30 czerwca br. Uczestnicy spotkania stwierdzili na czym polega nieporozumienie. Urzędnicy zasugerowali więc Ministrowi pilne zwrócenie się do MF z pismem wyjaśniającym pierwotne intencje pisma z 30 czerwca br. Minister uznał jednak pisma za wystarczające i nie wyraził zgody na wysłanie pisma do MF.

Rafał Wosik: Jeszcze 19 sierpnia zostałem ponownie poproszony przez Panią Dyr. Generalną o przygotowanie w porozumieniu z Panią Dyr. B. Pleczeluk - Dyrektorem Departamentu Ekonomiczno-Finansowego pisma do Ministerstwa Finansów, wyjaśniającego intencje i powody skierowania pisma z dnia 30 czerwca.

Wiadomo już, że platformowi śledczy nie dopuszczą do ponownych przesłuchań ważnych świadków, drugiej szansy z Drzewieckim komisja więc nie dostanie. Ale przesłuchanie Moniki Rolnik dopiero przed nami, jeśli posłowie się dobrze przygotują, może być ciekawie. Ciekawie by też było, gdyby Platforma odważyła się ponownie wezwać Jacka Kapicę i dopytać go kogo okłamał - premiera, czy komisję. Bo kogoś okłamał i są na to kwity, ale o tym innym razem. Może zresztą Kapica sam zorientuje się, że robią z niego drugiego - obok Kamińskiego - winnego "afery hazardowej" i nie zechce być kozłem ofiarnym. Kogoś oprócz Kamińskiego będzie wypadało ukarać. A nie wygląda na to, żeby miał to być ktoś z obsługujących Sobiesiaka.

Pisma Rolnik i Wosika do Arabskiego