A godzina jest ważna, gdybyśmy mogli ją precyzyjnie ustalić, wiedzielibyśmy ze stuprocentową pewnością kiedy premier dowiedział się o przecieku, i niektóre inne zdarzenia z tamtych dni nabrałyby nowego znaczenia. Oto więc dzień 10 września 2009, tak jak go odtworzyłam na podstawie informacji z Kancelarii Sejmu i z Centrum Informacyjnego Rządu.
Godzina 12.05 - 13.40
Posiedzenie sejmowej Komisji Służb Specjalnych nr 73, nie wiem na pewno ale zakładam, że Kamiński i Cichocki w nim uczestniczą od początku.
Godzina 13.40 - 14.05
Przerwa między jednym a drugim posiedzeniem. To prawdopodobnie wtedy Mariusz Kamiński poinformował Jacka Cichockiego o przecieku.
Mariusz Kamiński: (...) Prosiłem o przekazanie tej informacji premierowi, żeby premier wiedział, że to pismo10 września, spotkałem ministra Cichockiego w Sejmie podczas Komisji do Spraw Służb Specjalnych. W pewnym momencie w kuluarach komisji odbyłem z nim krótką rozmowę. Poinformowałem go, że nastąpił przeciek ze spotkania z premierem, i poinformowałem go, że w dniu następnym złożę do premiera bardzo ważne pismo i poproszę go o przekazanie tej informacji premierowi. (...) Minister Cichocki wiedział, że jest tam mowa o przecieku ze spotkania z rozmowy z premierem i prosiłem ministra Cichockiego, żeby premiera o tym poinformował. (...) Odniosłem wrażenie, że jest przestraszony. (...) Odniosłem wrażenie, że jest przestraszony, ale, i właśnie taka próba, czy jestem pewny, czy jestem przekonany, że jest przeciek. Ja mówię: Tak, jestem pewny, jutro kieruję do premiera pismo w tej sprawie. Proszę poinformować premiera, że takie pismo wpłynie.
Godzina 14.05 - 15.45
Drugie posiedzenie sejmowej Komisji Służb Specjalnych, nie wiem na pewno, ale zakładam, że nadal z udziałem Kamińskiego i Cichockiego.
Gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze wspomniany "środek dnia" i spotkanie Cichockiego z Tuskiem. Gdyby odbyło się przed wyjściem Cichockiego do Sejmu, musiałoby się zacząć pewnie ok. 11-tej. Czy to jest "środek dnia"? Możliwe.
Niewykluczone jednak, a z różnych powodów bardziej prawdopodobne, że ów "środek dnia" miał miejsce po powrocie Cichockiego z Sejmu. Może Cichocki przejęty informacją od Kamińskiego i poproszony przez niego o poinformowanie premiera o przecieku i spodziewanym piśmie, spotkał się w trybie pilnym z Tuskiem aby mu niezwłocznie przekazać ważną informację, w ważnej sprawie, od szefa służby specjalnej? Szczerze mówiąc takie właśnie zachowanie najbardziej mi pasuje do wzorowego urzędnika, jakim jest Cichocki.
Dokładna godzina spotkania Tusk-Cichocki powinna być łatwa do ustalenia, myślę nawet, że już jest znana, tylko niekoniecznie do rozgłaszania. Bo gdyby się okazało, że Cichocki natychmiast po rozmowie z Kamińskim osobiście spotkał się z Tuskiem, mielibyśmy stuprocentową pewność (zamiast dziewięćdziesięcioprocentowej), że Tusk wiedział o przecieku i o szykowanym przez Kamińskiego piśmie już 10 września. A wtedy trzeba by przyjąć, że prośba Tuska do Kapicy o notatkę ze spotkania z 26 sierpnia (Cichocki poprosił Kapicę o notatkę właśnie 10 lub 11 września), oraz pismo Tuska do Kamińskiego z 11 września były reakcją na sygnał od Kamińskiego, że jest przeciek z rozmowy Kamiński-Tusk, a Kamiński zamierza podjąć w tej sprawie jakieś niejasne na tym etapie działania. Trzeba więc było w trybie pilnym przygotować rozmaite kwity, które będą się mogły przydać jak już nieobliczalny Kamiński zrobi to, co mu się tam w głowie urodziło. 10 września nie było przecież wiadomo co Kamiński wie i co planuje, a po nim się można wszystkiego spodziewać.
Chronologia jest nieubłagana. Polecenia Tuska dla Kapicy i Kamińskiego miały miejsce już po tym jak wiedział, że był przeciek. Naiwnością byłoby bowiem sądzić, że Cichocki zaalarmowany przez Kamińskiego nie poinformował natychmiast o wszystkim swojego szefa, zwłaszcza, że Kamiński go o to prosił. Gdyby się miało okazać, że Tusk spotkał się z Cichockim już po rozmowie Cichockiego z Kamińskim, byłoby naprawdę ciekawie.
PS. W kalendarium z tamtego czasu jest jeszcze jedna ważna data - 9 września 2009. To data z postanowienia o przedstawieniu Kamińskiemu zarzutów w śledztwie rzeszowskim. Na miejscu komisyjnych śledczych upewniłabym się, że tutaj nie było żadnej drobnej "pomyłki" w dacie, i decyzja naprawdę zapadła 9 a nie na przykład 10 września. W kraju, w którym po latach dowiemy się czy w grobie Olewnika leży Olewnik naprawdę wszystko jest możliwe.


