Konrad Piasecki: Ale to były przypuszczenia czy wiedza?
Konrad Piasecki: Czyli pan wie, że te archiwa i dane z tych archiwów krążą.
Marek Dukaczewski: Są dostępne niektórym dziennikarzom
.
Konrad Piasecki: Ale to są dane dotyczące czego?
Marek Dukaczewski: Dotyczące spraw objętych tajemnicą państwową.
Konrad Piasecki: Ale to są "haki" na kandydatów na prezydenta?
Podobno prezydent Kaczyński ma lochy, w lochach skrzynie, a w skrzyniach haki. Tak przynajmniej donoszą przerażeni dziennikarze, a przerażenie to podsyca człowiek najlepiej poinformowany, bo sam generał Dukaczewski. Haki są podobno straszne i gotowe do użycia, obserwuję z rosnącym rozbawieniem medialny festiwal Dukaczewskiego, który każdą kolejną wypowiedzią potwierdza, że WSI zostało słusznie rozgonione, a jedynym błędem było to, że zostały rozgonione o wiele za późno.
Co nam bowiem mówi Dukaczewski, a za nim dziennikarze, o tej podobno profesjonalnej i propaństwowej służbie, i jej wiernych, uczciwych i oddanych Polsce żołnierzach? Ano mówi nam, ni mniej ni więcej, to co przez lata mówiły oszołomy. Że to służba polityczna i do politycznych rozgrywek wykorzystywana, zajmująca się głównie gromadzeniem haków i graniem nimi. Dukaczewski zdaje się to w całej rozciągłości potwierdzać, przyznając, że w archiwach WSI zgromadzono mnóstwo komprmatów na niewygodnych (wtedy) polityków, że te komprmaty dość swobodnie krążą, że żołnierze WSI mogli nakłamać przed komisją weryfikacyjną i oczerniać polityków, żeby coś ugrać dla siebie. Wypowiedzi Dukaczewskiego są jednym wielkim oskarżeniem WSI, potwierdzeniem wszystkiego co najgorsze o tej służbie i jej ludziach wiedzieliśmy. I jest to chyba ocena wiarygodna, bo pada z ust kogoś kto zna je na wylot, na dodatek nie ma żadnego interesu w niesprawiedliwym oczernianiu swoich ludzi.
Dzisiaj Dukaczewski się boi, że kwity jakie WSI gromadziło na Sikorskiego w czasach, kiedy był jeszcze po ciemnej stronie mocy mogą wypłynąć i mu zaszkodzić, choć on już przecież swój. Tylko kto będzie temu winien? Chyba WSI, które te haki gromadziło, i przechowywało w sposób nie pozwalający po latach dojść co w nich jest prawdą, a co nie. Takie to były profesjonalne służby, pełne oddanych propaństwowców. Których teraz najbardziej się boi ich niedawny szef i jego polityczni sojusznicy. Gdyby to nie było takie ponure, byłoby nawet zabawne. Może więc rację mieli ci wszyscy, którzy przez lata domagali się rozwiązania służb, z których pożytek mieli tylko ci, którzy je aktualnie mieli na smyczy? Jeśli ktoś miał wątpliwości, strach Dukaczewskiego powinien je rozwiać, okazuje się, że WSI były hakownią niebezpieczną nawet dla swoich. Bo przecież wszystko co Kaczyński może trzymać w swoich lochach to kwity wytworzone przez WSI, i zeznania złożone przez żołnierzy WSI. Nic więcej. Jeśli więc Sikorski się czegoś boi, to nie Kaczyńskiego, a WSI. Jeśli Dukaczewski czuje, że musi prewencyjnie Sikorskiego bronić, to też nie przed Kaczyńskim, tylko przed swoimi ludźmi i ich radosną twórczością.
Nie mam jednak pewności, że Dukaczewski naprawdę się czegoś boi, przed czymś ostrzega. Równie dobrze może całkiem świadomie rozgrywać swoją grę, uzależniać od siebie kandydata, lub wskazywać platformersom, który z dwóch kandydatów będzie dla nich bezpieczniejszy bo mniej "ohakowany", niewątpliwie też bardzo pomaga Platformie podjąć decyzję na temat pomysłów odebrania emerytur wojskowym służbom, co już postuluje rozochocony wyrokiem Trybunału Kurtyka. Nie tak prędko, Dukaczewski pokazuje Platformie, że WSI są jeszcze w grze i nie warto robić głupstw.
Kolejne alarmistyczne artykuły duetu Kublik-Czuchnowski, podkręcanie atmosfery strachu przez Dukaczewskiego, mogą służyć dyscyplinowaniu Sikorskiego. Co bowiem mówi Sikorskiemu Dukaczewski? Są na ciebie haki, ja też je znam, na razie robię co mogę aby katastrofę powstrzymać ale kto wie co będzie. Haków Kaczyńskiego nikt na razie nie widział, jakoś nie wypływają, ale Sikorski już musi być mocno przerażony. A straszą go do spółki Dukaczewski i Kublik/Czuchnowski. Straszą hakami WSI, wyprodukowanymi przez WSI. Warto o tym pamiętać i nie dać sobie wcisnąć narracji Dukaczewskiego, ostatniego sprawiedliwego, który przemówił, żeby dać świadectwo prawdzie, bo taki uczciwy jest, że na krzywdę niewinnego wprost patrzeć nie może.
Wszystko co się znajdzie na Sikorskiego będzie z pracowni WSI. Naprawdę powinniśmy żałować, że już ich nie ma?



