Rosół ma jeszcze tydzień na opracowanie swojej narracji, jestem pewna, że znajdzie jakieś przekonujące wytłumaczenie. Może okaże się, że po prostu debrał kilka anonimowych telefonów z donosami na Ryszarda Sobiesiaka, i to właśnie miał na myśli. Korzystając z okazji, że nareszcie, po kilku miesiącach od wybuchu afery, wątek Sobiesiakówny zyskuje należne mu miejsce w aferze, chciałabym zwrócić uwagę na jego szerszy kontekst. Trzeba bowiem pamiętać, że posada, o którą ubiegała się córka Sobiesiaka, nie była w gestii Drzewieckiego, ani nikogo innego, teoretycznie przeprowadzono przecież otwarty i jawny konkurs, a ostateczną decyzję podejmowała Rada Nadzorcza Totalizatora. Drzewiecki i Rosół nie byli w stanie przepchnąć Sobiesiakówny, dysponując tylko głosem Moniki Rolnik. Jeśli akcja miała się udać, musieli mieć innych "wspólników" (świadomych lub nie), i dobrze byłoby ich ustalić.
Dziennik: 14 - 16 sierpnia - w tych dniach jak powiedział nam Rosół dzwoni do niego Ryszard Sobiesiak. Dopytuje czy jego córka ma składać papiery w konkursie. (...) 20 - 24 sierpnia - jak ustaliśmy Marcin Rosół wielokrotnie dzwoni do wiceministra Leszkiewicza. Po co? "Chciałem wycofać Magdalenę Sobiesiak" - przyznaje były szef gabinetu ministra. Leszkiewicz: "Byłem za granicą, nie odbierałem. Rosół dzwonił wiele razy, a ja zapamiętuję tych, którzy przeszkadzają mi w wakacjach". 24 sierpnia - w sekretariacie Leszkiewicza potwierdziliśmy, że tego dnia telefonuje Rosół. Współpracownik Drzewieckiego, chce umówić się z wiceministrem na pierwszy termin po jego powrocie z wakacji. (...) 25 sierpnia - Rosół idzie do Leszkiewicza. Rozmowa trwa siedem minut: "Magdalena Sobiesiak wycofuje się z konkursu”, mówi. "Nie podał żadnych powodów" - mówi Leszkiewicz.
Dlaczego Sobiesiak dzień przed terminem składania papierów pyta Rosoła czy córka ma startować? Konkurs jest otwarty, Sobiesiak nie potrzebuje zgody Rosoła, rozumiem zatem, że pytał o realne szanse córki. Których teoretycznie nikt nie miał prawa znać bo konkurs jest otwarty, a o wszystkim decyduje pięcioosobowa Rada Nadzorcza. Jeszcze dziwniejsze jest to, że po tym jak zapadła decyzja o wycofaniu Sobiesiakówny z konkursu, Rosół uznał, że musi się w tej sprawie pofatygować do Ministerstwa Skarbu i osobiście poinformować o tym Leszkiewicza. Przypominam, konkurs jest otwarty, organizuje go Rada Nadzorcza Totalizatora, a Ministerstwo Skarbu Państwa nie ma z tym nic wspólnego. W normalnej sytuacji wizyta Rosoła osobiście informującego wiceministra, że w jakimś niezależnym od niego konkursie wycofała się jakaś kandydatka musiałaby budzić ogromne zdziwienie Leszkiewicza. Wycofała się, i co z tego? Po co Rosół przyszedł o tym powiedzieć, skoro wystarczyło aby Sobiesiakówna po prostu nie przyszła na rozmowę kwalifikacyjną, lub przysłała pisemną rezygnację, co to obchodzi Leszkiewicza?
Mogę sobie wyobrazić dwa powody dla których osobista wizyta Rosoła u Leszkiewicza mogłaby być uzasadniona, w sytuacji - pamiętajmy - wzmożonej czujności i przeświadczenia, że CBA węszy wokół konkursu, w którym miała wygrać Sobiesiakówna. Pierwszy to taki, że Leszkiewicz miał do odegrania jakąś rolę w przepychaniu Sobiesiakówny i trzeba go było poinformować, że to nieaktualne a sprawa się rypła. Drugi zaś to taki, że Rosół przyszedł do Leszkiewicza bo chciał wycofać Sobiesiakównę tak, żeby po jej udziale w konkursie nie został ślad. Fakt, że Przewodniczącą Rady Nadzorczej Totalizatora została dopiero co Barbara Kołtun, wieloletnia pracownica Ministerstwa Skarbu Państwa, wyznaczona do Rady właśnie przez Leszkiewicza, który wykonywał obowiązki właściciela, sprzyja każdej z tych wersji.
Nie wiem jak było, pewnie całkiem inaczej, ale chcę podkreślić - wizyta Rosoła u Leszkiewicza mogła tylko wzbudzić podejrzenia, wycofanie Sobiesiakówny powinno się odbyć dyskretnie, wystarczyło "spóźnić się na pociąg" na rozmowę kwalifikacyjną. Byłoby to dużo bardziej naturalne niż osobiste wycofywanie jej przez Rosoła u Leszkiewicza. Ta sprawa jest dla mnie dość tajemnicza, zwłaszcza w kontekście innych działań jakie trzeba było podjąć aby 26 sierpnia Magdalena Sobiesiak mogła wygrać konkurs. Oto krótkie kalendarium tego co się działo, wskazuje wątki jakie warto zweryfikować, żeby ocenić udział lub jego brak Ministerstwa Skarbu Państwa w całym przedsięwzięciu.
Połowa czerwca 2009
Mariusz Kamiński: W połowie czerwca jest propozycja, która w pełni satysfakcjonuje Ryszarda Sobiesiaka. Pojawia się propozycja, aby jego córka została członkiem Zarządu Totalizatora Sportowego. Kiedy ta propozycja się pojawia, Ryszard Sobiesiak dzieli się tą informacją ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi z branży hazardowej. Jego przyjaciele są zachwyceni tą propozycją. Jan Kosek, dowiedziawszy się o tym, entuzjastycznie mówi: Pchaj to i to tak mocno, jak się tylko da. Inny kolega z branży hazardowej, Sławomir Sykucki, były prezes totalizatora, ma już pewną wizję, jak to dalej będzie wyglądało, w rozmowie z Ryszardem Sobiesiakiem mówi: Można tak podzielić rynek, że Totalizator będzie miał pieniądze i wszyscy prywatni będą mieli, Magda tylko się musi trochę słuchać.
Według Kamińskiego, to wtedy pojawia się propozycja zrobienia Sobiesiakówny członkiem zarządu Totalizatora odpowiedzialnym za sprzedaż i marketing. Po czterech miesiącach od wybuchu afery żaden dziennikarz nie zainteresował się, skąd w ogóle wziął się ten stołek dla Sobiesiakówny, a to jest w tej sprawie kluczowe. Bo wtedy kiedy Rosół wysyłał Leszkiewiczowi CV Sobiesiakwny, stanowisko, które miała objąć było jeszcze zajęte, przez Piotra Goska, zresztą jednego z współautorów listu do Ministerstwa Skarbu Państwa postulującego - w imieniu Totalizatora - wprowadzenie w ustawie udogodnień umożliwiających uruchomienie wideoloterii.
Kto i kiedy zdecydował o zwolnieniu Piotra Goska? Kto wiedział o tych planach? Dlaczego Gosek został zwolniony? Czy dymisja Goska miała związek z jego pismem ws. wideoloterii?
15 czerwca 2009
Ministerstwo Skarbu Państwa ogłasza nabór na członka Rady Nadzorczej Totalizatora. W komunikacie o wszczęciu otwartego postępowania kwalifikacyjnego podaje informację, że przewiduje powołanie jednej osoby. Rusza konkurs.
Kto i kiedy zdecydował o zmianach z składzie Rady Nadzorczej? Czy od początku planowano wymianę dwóch osób, czy druga została "dobrana" później? Jeśli od początku planowano wymianę dwóch członków Rady Nadzorczej, dlaczego konkurs ogłoszono tylko na jedno miejsce?
Ogłoszenie o naborze do Rady Nadzorczej Totalizatora z 15 czerwca 2009
26 czerwca
Marcin Rosół wysyła maila do nadzorującego Totalizator Wiceministra Skarbu Państwa Adama Leszkiewicza w sprawie konkursu, który zostanie ogłoszony za miesiąc, na stanowisko, które się zwolni za kilka dni. "W załączeniu przesyłam CV osoby rekomendowanej przez MSiT do zarządu Totalizatora, napisz mi proszę, w jakim terminie może nastąpić wybór?". Ministerstwo Sportu zapytane o tę korespondencję twierdzi, że jej nie ma, a minister Drzewiecki wypiera się udzielenia rekomendacji Sobiesiakównie, wskazując, że była to samowolka Marcina Rosoła.
Skąd Marcin Rosół wiedział, że za kilka dni Adam Leszkiewicz zwolni członka zarządu Totalizatora i zrobi się miejsce dla Sobiesiakówny? Czy Adam Leszkiewicz zgłosił przełożonemu, że Minister Sportu wysyła maile z rekomendacjami na stanowisko, na które nabór nie został nawet ogłoszony, a jeśli zostanie ogłoszony, będzie miał charakter otwartego konkursu? Jakie konsekwencje wyciągnął Mirosław Drzewiecki wobec podwładnego w tak oczywisty sposób przekraczającego uprawnienia i wypowiadającego się w imieniu ministerstwa, choć ono podobno żadnego stanowiska w tej sprawie nie zajęło, a gdyby zajęło byłoby to niezgodne z prawem?
Oświadczenie Ministerstwa Skarbu Państwa
29 czerwca
Ministerstwo Skarbu Państwa ogłasza wyniki pierwszego etapu naboru do Rady Nadzorczej Totalizatora Sportowego. O jedno miejsce rywalizuje 7 osób.
Ogłoszenie o wynikach I-go etapu postępowania kwalifikacyjnego
30 czerwca
Wiceminister Skarbu Państwa Adam Leszkiewicz odbywa Zwyczajne Zgromadzenie Wspólników Totalizatora Sportowego. Odwołuje dwóch członków Rady Nadzorczej i powołuje na ich miejsce Pawła Łatacza (wziął udział w postępowaniu kwalifikacyjnym i był na krótkiej liście) oraz Monikę Rolnik (nie brała udziału w żadnym postępowaniu kwalifikacyjnym). Na tym samym posiedzeniu zwolniony zostaje także członek zarządu Piotr Gosek. Wszystkie zmiany personalne mają wspólny cel "usprawnienie działania tych organów oraz polepszenie współpracy pomiędzy nimi. Za tą decyzją stała potrzeba faktycznej poprawy efektywności działania nie tylko od strony prawnej ale i relacji pomiędzy członkami organów".
Co było impulsem do takiego usprawniania? Dlaczego padło na te właśnie osoby? Kiedy zdecydowano, że oprócz powołania jednej osoby wyłonionej w konkursie, powołana zostanie także Monika Rolnik? Czy Minister Skarbu Państwa mógł odwołać Członka Zarządu, gdy umowa spółki Totalizator Sportowy mówi, że jest to kompetencja Rady Nadzorczej, a właściciel może Członka Zarządu najwyżej zawiesić?
Fragmenty protokołu Zwyczajnego Zgromadzenia Wspólników
1 lipca
Tego dnia został odczytany i podpisany akt notarialny zawierający protokół Zwyczajnego Zgromadzenia Wspólników. Ryszard Sobiesiak jest ze wszystkim na bieżąco, bo jeśli wierzyć notatce Mariusza Kamińskiego tego samego dnia dowiaduje się od Sławomira Sykuckiego, że "...wybrali nową Radę Nadzorczą. Wybrali jedną dziewczynę od "Drzewka", tak nie do końca zgodnie z prawem ale wybrali". Do dymisji podaje się dotychczasowy Przewodniczący Rady Nadzorczej Totalizatora Andrzej Rzońca, na jego miejsce Adam Leszkiewicz powoła Barbarę Kołtun, wieloletnią pracownicę Ministerstwa Skarbu Państwa.
Skąd Sobiesiak wiedział tego samego dnia kiedy notariusz odczytywał protokół jakie są decyzje ministra Leszkiewicza? Dlaczego mówił, że Rolnik została wybrana "tak nie do końca zgodnie z prawem"? Dlaczego Rzońca podał się do dymisji?
Notatka Kamińskiego z 10 września
21 lipca
Rada Nadzorcza wszczyna postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko Członka Zarządu odpowiedzialnego za sprzedaż i marketing. Prawie miesiąc po tym jak CV kandydatki jest już u odpowiedzialnego za Totalizator wiceministra Leszkiewicza.
Protokół Rady Nadzorczej Totalizatora Sportowego z całego konkursu
14 - 16 sierpnia
Sobiesiak dopytuje czy jego córka ma składać papiery, termin mija 17 sierpnia. Sobiesiak nie potrzebuje zgody Rosoła, pytania muszą więc dotyczyć szans córki. A szanse nie zależą od Rosoła tylko od 5 osób, z których bezpośredni wpływ może mieć na jedną (Monikę Rolnik), dwie to przedstawiciele Leszkiewicza (Kołtun i Łatacz),
17 sierpnia
Sobiesiakówna (i 10 innych osób) składa papiery w otwartym konkursie.
18 sierpnia
Rada Nadzorcza ustala zasady przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej.
19 sierpnia
Magdalena Sobiesiak zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną na 26 sierpnia.
20 - 24 sierpnia
Rosół bezskutecznie próbuje łapać Leszkiewicza na urlopie.
24 sierpnia
Rosół umawia się w sekretariacie Leszkiewicza na pierwszy wolny termin po powrocie wiceministra z urlopu. Tego samego dnia wieczorem spotyka się z "Pędzącym Króliku" z Sobiesiakówną i prosi ją, żeby się wycofała z konkursu.
25 sierpnia
Rosół odwiedza Leszkiewicza aby mu powiedzieć, że Sobiesiakówna wycofuje się z konkursu. Według "Dziennika" rozmowa trwa siedem minut.
26 sierpnia
Magdalena Sobiesiak składa pisemną rezygnację na ręce Barbary Kołtun, Przewodniczącej Rady Nadzorczej.
I tu mała uwaga. Wiemy, co Rosół powiedział Leszkiewiczowi 25 sierpnia, ale przestrzegałabym przed przyjmowaniem, że dokładnie tego samego chciał od niego gdy wydzwaniał go na urlopie. Ponieważ się nie dodzwonił, nie wiemy o czym chciał z nim rozmawiać. Niewykluczone, że wcale nie o wycofaniu się Magdaleny Sobiesiak, ale przeciwnie, o tym jak można jej pomóc wygrać. Rada Nadzorcza Totalizatora, w której Leszkiewicz ma swoich przedstawicieli, w tym Przewodniczącą, ustala nie tylko zasady przeprowadzenia rozmów kwalifikacyjnych (co zrobiła 18 sierpnia), ale także listę takich samych siedmiu pytań jakie dostają na piśmie wszyscy kandydaci 26 sierpnia. Kandydat, który znałby pytania wcześniej, albo pod którego niektóre z nich byłyby ułożone, miałby ogromną przewagę nad pozostałymi. Jeśli przedsięwzięcie miało się udać, trzeba było dla Sobiesiakówny pozyskiwać głosy członków Rady Nadzorczej, i informacje pozwalające jej łatwiej przejść przez rozmowę kwalifikacyjną, na przykład to jakie będą pytania, jacy są kontrkandydaci, itp. Nie wykluczałabym więc, że w dniach 20-24 sierpnia Rosół chciał od Leszkiewicza czegoś zupełnie innego niż to, z czym ostatecznie do niego przyszedł 25 sierpnia. Sytuacja była dynamiczna i przez te kilka dni mogła się zmienić o 180 stopni. Zwracam na to uwagę, żebyśmy się nie zafiksowali na 20 sierpnia jako dacie przecieku do Rosoła, bo wcale nie musiało tak być. Na czuja, data ta musi być dużo bliższa wycofania się Sobiesiakówny, które było tego bezpośrednią konsekwencją. Być może Drzewiecki zorientował się, że coś jest nie tak już 19 sierpnia, może nawet wtedy powiedział o tym Rosołowi, ale nie oznacza to, że od razu zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, i podjęli radykalne decyzje. Sobiesiakówna w Totalizatorze to była wielka szansa hazardziarzy, którzy mieli na usługach Drzewieckiego i Rosoła, nie zrezygnowaliby tak łatwo. Może więc przeciek miał dwa etapy. Pierwszy, ten "aksamitny" od Tuska, kiedy się zorientowali, że coś śmierdzi, ale nie wiedzieli wszystkiego, i drugi, kiedy po sprawdzaniu źródeł smrodu dotarło do wszystkich, że sprawa jest poważna i trzeba się zwijać ze wszystkim. Tusk mógł dać tylko delikatny sygnał, Sobiesiak miał mnóstwo innych możliwości sprawdzania jak się sprawy mają. Choćby przez zaprzyjaźnionych prokuratorów, w końcu o wszystkim co robiło CBA najlepiej - oprócz samego CBA - wiedziała Prokuratura Krajowa.
Jeśli się zgadzamy, że forsowanie Sobiesiakówny to coś więcej niż kumoterstwo i szukanie ciepłej posadki dla córki kumpla, to trzeba się temu przyjrzeć całościowo bo jest oczywiste, że wysiłkiem samego Rosoła i "Drzewka" nie mogło się to udać. Potrzebne były liczne decyzje Ministerstwa Skarbu, i głosy jego przedstawicieli. Przed przesłuchaniem Rosoła i Leszkiewicza komisja śledcza powinna odrobić zadanie domowe i przyjrzeć się pozostałym dokumentom konkursowym, do których ja już nie miałam dostępu, ale może je bez problemu dostać każdy poseł wchodząc na legitymację poselską do Totalizatora Sportowego. Warto też prześledzić powody zmian personalnych w Totalizatorze, dokonanych w tym gorącym okresie przez wiceministra Leszkiewicza, bo to za jego sprawą zwolnił się stołek dla Sobiesiakówny, a do Rady Nadzorczej mającej podejmować decyzje w sprawie jego obsadzenia weszła "dziewczyna od Drzewka" i podwładna Leszkiewicza z Ministerstwa Skarbu Państwa.
Daleka jestem od posądzania o cokolwiek Leszkiewicza, bo nie mam ku temu podstaw, a wszystko może być zbiegiem okoliczności. Jeśli jednak ministerstwo podejmuje decyzje umożliwiające Rosołowi przeprowadzenie całej akcji, to trzeba się dokładnie przyjrzeć czy ktoś nie miał ponadstandardowego wpływu na te decyzje. Jeśli mogę coś podpowiedzieć, komisja śledcza powinna poprosić o komplet wewnętrznych dokumentów Ministerstwa Skarbu Państwa dotyczących Totalizatora z okresu maj - sierpień 2009, żeby można było prześledzić jak zapadały decyzje udokumentowane potem w akcie notarialnym z 1 lipca. Jakieś powody musiały być, powinny zatem istnieć notatki służbowe dokumentujące proces podejmowania kluczowych decyzji w sprawie zmian personalnych na najważniejszych stanowiskach w ważnej spółce Skarbu Państwa.
Mam wrażenie, że kluczowym momentem dla losów ustawy hazardowej nie był wcale 14 sierpnia, ani 30 lipca, tylko 13 maja. To data, która zdaje się spinać kilka wątków.


